Niedzielne rozważania – Punkta

Puncta do medytacji nad Ewangelią na 28 niedzielę zwykłą Mk 10, 17-30 (14 października)

Modlitwa przygotowawca: poproszę Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu [ĆD 46].

Obraz: Może to być obraz Ewangelii: „Przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać…”

(LUB: obraz mnie samego stającego przed Chrystusem LUB: inny obraz, który przywołuje mi przed oczy wyobraźni ten biblijny fragment.)

Prośba o łaskę: bym miał(a) całkowitą gotowość do pójścia za Chrystusem, zawierzył(a) Jego miłości

 

  • Przybiegł pewien człowiek i upadł przed Nim na kolana…

 

Bezimiennemu bohaterowi  dzisiejszej Ewangelii trudno odmówić swoistej gorliwości, energii, zaangażowania, które okazuje w kwestii najgłębszego celu swego życia. Okazuje też spore zaufanie do Chrystusa, uznaje Jego autorytet. Nie tylko przychodzi do Niego ale przybiega nie tylko staje przed nim ale pada na kolana! Jest w tym jednak coś niezdrowego, przesadnego, powierzchownego, jakby „na pokaz”. Jezus zdaje się wyczuwać tę teatralną sztuczność i próbuje go „sprowadzić na ziemię”: „Dlaczego nazywasz mnie dobrym?”… „Znasz przykazania…”

Jaka jest moja postawa wobec Chrystusa? W jaki sposób udaję się na Mszę świętą? Jak przystępuję do modlitwy, rozważania Słowa Bożego? Z oporami, z ociąganiem się, z poczucia obowiązku, wręcz zewnętrznego przymusu – skoro jest niedziela, skoro naprawdę muszę… to już pójdę, to już się pomodlę? Czy rzeczywiście szczerze zależy mi spotykaniu się i na rozwijaniu relacji z Nim? Czy nie ma w mojej religijności ziarna pychy, zarozumiałości, pozerstwa? Czy nie koncentruję się nadmiernie na tym by moją pobożność zauważyli moi znajomi, krewni, „przyjaciele” na Facebooku? („Ja to nie jestem takim zwykłym, przeciętnym katolikiem… należę do grupy Todomodo, prenumeruję puncta, odprawiam medytacje ignacjańskie, jeżdżę na rekolekcje…)

 

  • Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?   

 

Strzał w dziesiątkę! Zasadnicze pytanie, trafnie ujęty cel naszego życia. Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją (ĆD, 23) W gruncie rzeczy bezimienny bohater tej Ewangelii zna już odpowiedź. Co więcej wypełnia ją, co przecież nie jest łatwe. Pan Jezus nagradza niejako jego wysiłki serdecznym, pełnym miłości spojrzeniem prosto w oczy. ☺

Poczuję to spojrzenie na sobie. Przełamię niedowierzanie: Tak, Chrystus patrzy na mnie, patrzy z miłością…  

 

  • „Jednego ci jeszcze brakuje… Odszedł smutny

 

Oto jak komentuje ten fragment rozmowy z bogatym młodzieńcem św. Klemens Aleksandryjski: „[Skoro] Syn Boży, objawia i naucza czegoś wyjątkowego, to przecież nie zaleca On tylko wyrzeczenia się zewnętrznego – na to ludzie już przed Nim umieli się zdobyć – ale żąda czegoś innego, większego, bardziej Boskiego i doskonalszego, co właśnie zewnętrzna czynność powinna oznaczać. Chrystus nakazuje nasze wewnętrzne nastawienie i samą duszę uwolnić od żyjących w niej namiętności, a wszystko, co w myśli jest obce Bogu, wyrwać z korzeniem i wyrzucić.”

Co mnie zatrzymuje, blokuje przed tym by mu całkowicie zaufać Bogu i pójść drogą, do której mnie zaprasza? Kiedy czuję głęboką radość, satysfakcję ze swoich małych i dużych życiowych wyborów? … kiedy pustkę, niesmak niespełnienie?

Do czego teraz zaprasza mnie Chrystus? Co dziś „wyrwę z korzeniem i wyrzucę” ze swego życia? Czy zdobędę się na to czy odejdę smutny(a)?

Rozmowa: Porozmawiam z Jezusem szczerze, jak przyjaciel z przyjacielem, o wszystkim co odkryłem i co postanowiłem w czasie tej medytacji.

Modlitwa końcowa „Ojcze nasz”.

Autorem punktów do medytacji ignacjańskiej jest o. Adam Juchnowicz, SJ